Nic dziwnego że Wiesław Myśliwski dostał za tę książkę nagrodę NIKE. Ciekawy sposób narracji , szybko i dobrze się czyta.
REWELACJA!!!
Głębia prozy Myśliwskiego tym razem mnie pokonała. Jego najsłynniejsze dzieło, "Kamień na kamieniu", zachwyciło mnie niegdyś bez reszty i z perspektywy czasu wciąż postrzegam je jako niezwykle ważny kamień milowy mojego życia. W końcu więc pomyślałam: pora zapoznać się z innymi utworami tego Autora. Niefortunnie podróż tę zaczęłam ze stosikami książek innych autorów i treści, które równie mocno do mnie wołały.
(...)I okazało się, że pośród natłoku innych myśli, pytań i znaczeń, Wiesława Myśliwskiego czytać nie mogę. Dostrzegałam wszystko, co mogłoby mnie zachwycić w tej książce, ale jakby jedynie zerkając znad powierzchni w czystą, głęboką toń. Czuję, że jeszcze podejdę do "Traktatu o łuskaniu fasoli", może jednak nie będzie to ten raz najbliższy, następny. Odkładam spotkanie z myślą Autora na bardziej sprzyjający zadumie i zatrzymaniu czas. Wówczas może odnajdę odpowiedź na pytanie, które przy tej próbie we mnie się zrodziło: czy mi się zdaje, czy tym razem monolog bohatera głównego, znany mi przecież z "Kamienia na kamieniu", drażni mnie? Czy nie nazbyt często próbuje on wprost zyskać atencję poprzez bezpośrednie "zagajanie" swojego rozmówcy, skupić uwagę swojego nieznajomego słuchacza? A przy okazji i moją?... Tym razem to mnie zniechęciło. Czy za jakiś czas też tak będę postrzegać ten rodzaj narracji? Nie wiem. Ludzie się zmieniają. Książki, w pewnym sensie, też. Może poznamy się na nowo.
Dobrnęłam do strony 50 i dalej nie dało rady. 'Filozofia dla ubogich.' jak to podsumowała znajoma.
Wiesław Myśliwski napisał jedną wybitną powieść "Kamień na kamieniu" pozostałe to tylko już kalka tej książki. Niestety traktat nie trzyma tego poziomu. Nużąca narracja, opowieść rzeka o życiu bohatera powieści nie wciąga czytelnika w świat wizji pisarza. Brakuje tej książce iskry bożej ale czyta się sprawnie. Nota 3+/4-
Autor jest mistrzem narracji, książkę pochłaniałam z wielką uwagą. To opowieść o życiu, każdym życiu, które jest zlepiskiem zdarzeń przewidzianych i losowych. Dla każdego takie samo i dla każdego inne. Ta historia o traktat o życiu. W piękny sposób autor opowiedział o jednym życiu pewnego mężczyzny łuskając fasolę.... Piękny gawedziarsku styl pisania sprawia że z ogromną przyjemnością czytam książki Pana Wiesława Mysliwskiego.
książka do niespiesznego, uwaznego czytania, pełna "złotych mysli" i zyciowych prawd...zostaje na zawsze w pamięci
„Traktat o łuskaniu fasoli” to piękna i mądra „księga przypadku i przeznaczenia”. Jej bohater - narrator opowiada o swoim życiu tajemniczemu panu, który przyszedł kupić fasoli. Tak naprawdę nie jest istotne, kim on jest. Czytelnik ma wrażenie, że monolog kierowany jest do niego. Bo jest to monolog, mimo że starszy pan często zwraca się do swego gościa, odpowiada jakby na jego pytania, szuka potwierdzenia tego , o czym mówi.
(...)A opowiadać potrafi wspaniale. Na prawie 400 stronach jest tak wiele mądrych zdań będących gotowymi sentencjami, które chciałoby się cytować. Gdy czyta się książkę Wiesława Myśliwskiego kolejny raz, odkrywa się wciąż nowe treści. Wie się już, że nie sama historia bohatera, jego losy, chronologia zdarzeń są tu istotne, ale konkretne przeżycia, które on uznał za ważne. Stąd np. pozornie nieznacząca scena kupowania brązowego pilśniowego kapelusza zajmuje kilka stron. Można się z niej nawet dowiedzieć, jak nosić to nakrycie głowy. Z kolei przeżycia wojenne są przedstawione bardzo oszczędnie, autor nie opisuje drastycznych scen palenia i zagłady rodzinnej wsi bohatera. Widzimy je tylko przez szparę w drzwiczkach prowadzących do dołu na kartofle, gdzie znalazł się wtedy chłopiec. Czy to przypadek, czy przeznaczenie zaprowadziło go tam? Ocalał jako jedyny, by po wielu latach wrócić dokładnie w to samo miejsce i pracować jako stróż domków letniskowych nad zalewem. Chociaż... „nie wraca się nigdy w to samo miejsce. Tak naprawdę tego miejsca już nie ma”.Jest jednak pamięć o nim, o rodzinie, wspólnym łuskaniu fasoli, które jawi się tu jako swoisty i piękny rytuał spajający ludzi siedzących w kręgu lampy naftowej. To wspomnienie szczęśliwego dzieciństwa we wsi nad rzeką Rutką, Wigilii, smaku wielkanocnych ciast wypiekanych przez babkę. Poznajemy wiele wspaniałych opowieści, ludzi, którzy byli ważni dla bohatera, snów, które najlepiej potrafiła wytłumaczyć babka. Łuskając wspólnie z przybyszem fasolę, narrator wtajemnicza go w swój świat, upewniając, że „żyjemy w tym, co opowiedziane”. Powieść Wiesława Myśliwskiego na pewno warto „smakować”, „delektowaćsię” nią nieśpiesznie i wielokrotnie, „przyglądać się strąkom fasoli i wyłuskanym ziarenkom”.
Cudowna, spokojna, refleksyjna, rozmowa - rzeka. Mądra i głęboka. O wszystkim, o każdym. Polecam.
Mistrz. W jakiś sposób proza Jakuba Małeckiego mi przypomina Myśliwskiego.
Wspaniała! Niesamowicie wzruszyła mnie ta książka. Losy bohatera, który snuje swą opowieść, są momentami tak przejmujące, że serce samo się ściska w piersi. Nie sposób przejść obojętnie obok tej książki. Zapada w pamięć. Pozostanie ze mną na długo
Traktat o łuskaniu fasoli Autor: Wiesław Myśliwski Moja ocena: ★★★★★★★★★★ (10/10) Rewelacyjna książka — jedna z tych, które trudno jednoznacznie zaszufladkować, a jeszcze trudniej zapomnieć. Słuchając jej, miałem wrażenie obcowania z opowieścią starego mędrca, który nie tyle snuje historię, co dzieli się doświadczeniem życia — spokojnie, bez pośpiechu, ale z wyraźnym ciężarem przeżytych lat. Wiesław Myśliwski prowadzi narrację w sposób niezwykle naturalny,
(...)a jednocześnie głęboko refleksyjny. Książka jest przepełniona przemyśleniami, które można uznać za swego rodzaju „złote myśli”, choć nie są one podane wprost ani w sposób nachalny. Wynikają raczej z opowieści, z tonu narracji i z tego, co między wierszami. To sprawia, że całość brzmi autentycznie i nie traci na wiarygodności. Bardzo wyraźnie odczuwa się tutaj dojrzałość autora — nie tylko warsztatową, ale przede wszystkim życiową. Fakt, że książka powstała, gdy Myśliwski był już człowiekiem w podeszłym wieku, przekłada się na obecny w niej spokój, dystans i umiejętność patrzenia na własne doświadczenia bez zbędnych emocjonalnych uniesień. To nie jest literatura, która próbuje imponować — raczej taka, która skłania do zatrzymania się i refleksji. Poznajemy historię dzieciństwa na wsi, późniejszej tułaczki i prób zrozumienia własnych losów. Nie jest to jednak klasyczna opowieść biograficzna — bardziej strumień wspomnień i przemyśleń, które układają się w spójną, choć nienachalną całość. Narracja płynie spokojnie, ale nie nuży — przeciwnie, wciąga swoją szczerością i konsekwencją. To książka czysta i szlachetna w swoim przekazie — spokojna, momentami wręcz wyciszająca, ale jednocześnie pozostawiająca czytelnika z konkretnymi refleksjami. Nie epatuje formą ani fabułą, a mimo to — albo właśnie dlatego — robi bardzo duże wrażenie. Zdecydowanie jedna z najlepszych pozycji, jakie miałem okazję poznać. 📖 21:16 · 19.04.2026 · 38/2026 · (A/P)
The item has been added to the basket.
If you don't know what the basket is for, click here for details.
Do not show it again
SOWA OPAC :: wersja 6.11.1 (2026-03-24)
Oprogramowanie dostarczone przez SOKRATES-software.
Wszelkie uwagi dotyczące oprogramowania prosimy zgłaszać w bibliotece.
Niefortunnie podróż tę zaczęłam ze stosikami książek innych autorów i treści, które równie mocno do mnie wołały. (...) I okazało się, że pośród natłoku innych myśli, pytań i znaczeń, Wiesława Myśliwskiego czytać nie mogę. Dostrzegałam wszystko, co mogłoby mnie zachwycić w tej książce, ale jakby jedynie zerkając znad powierzchni w czystą, głęboką toń.
Czuję, że jeszcze podejdę do "Traktatu o łuskaniu fasoli", może jednak nie będzie to ten raz najbliższy, następny. Odkładam spotkanie z myślą Autora na bardziej sprzyjający zadumie i zatrzymaniu czas. Wówczas może odnajdę odpowiedź na pytanie, które przy tej próbie we mnie się zrodziło: czy mi się zdaje, czy tym razem monolog bohatera głównego, znany mi przecież z "Kamienia na kamieniu", drażni mnie? Czy nie nazbyt często próbuje on wprost zyskać atencję poprzez bezpośrednie "zagajanie" swojego rozmówcy, skupić uwagę swojego nieznajomego słuchacza? A przy okazji i moją?...
Tym razem to mnie zniechęciło. Czy za jakiś czas też tak będę postrzegać ten rodzaj narracji? Nie wiem. Ludzie się zmieniają. Książki, w pewnym sensie, też. Może poznamy się na nowo.
Gdy czyta się książkę Wiesława Myśliwskiego kolejny raz, odkrywa się wciąż nowe treści. Wie się już, że nie sama historia bohatera, jego losy, chronologia zdarzeń są tu istotne, ale konkretne przeżycia, które on uznał za ważne. Stąd np. pozornie nieznacząca scena kupowania brązowego pilśniowego kapelusza zajmuje kilka stron. Można się z niej nawet dowiedzieć, jak nosić to nakrycie głowy. Z kolei przeżycia wojenne są przedstawione bardzo oszczędnie, autor nie opisuje drastycznych scen palenia i zagłady rodzinnej wsi bohatera. Widzimy je tylko przez szparę w drzwiczkach prowadzących do dołu na kartofle, gdzie znalazł się wtedy chłopiec.
Czy to przypadek, czy przeznaczenie zaprowadziło go tam? Ocalał jako jedyny, by po wielu latach wrócić dokładnie w to samo miejsce i pracować jako stróż domków letniskowych nad zalewem. Chociaż... „nie wraca się nigdy w to samo miejsce. Tak naprawdę tego miejsca już nie ma”.Jest jednak pamięć o nim, o rodzinie, wspólnym łuskaniu fasoli, które jawi się tu jako swoisty i piękny rytuał spajający ludzi siedzących w kręgu lampy naftowej. To wspomnienie szczęśliwego dzieciństwa we wsi nad rzeką Rutką, Wigilii, smaku wielkanocnych ciast wypiekanych przez babkę.
Poznajemy wiele wspaniałych opowieści, ludzi, którzy byli ważni dla bohatera, snów, które najlepiej potrafiła wytłumaczyć babka. Łuskając wspólnie z przybyszem fasolę, narrator wtajemnicza go w swój świat, upewniając, że „żyjemy w tym, co opowiedziane”.
Powieść Wiesława Myśliwskiego na pewno warto „smakować”, „delektowaćsię” nią nieśpiesznie i wielokrotnie, „przyglądać się strąkom fasoli i wyłuskanym ziarenkom”.
Książka jest przepełniona przemyśleniami, które można uznać za swego rodzaju „złote myśli”, choć nie są one podane wprost ani w sposób nachalny. Wynikają raczej z opowieści, z tonu narracji i z tego, co między wierszami. To sprawia, że całość brzmi autentycznie i nie traci na wiarygodności.
Bardzo wyraźnie odczuwa się tutaj dojrzałość autora — nie tylko warsztatową, ale przede wszystkim życiową. Fakt, że książka powstała, gdy Myśliwski był już człowiekiem w podeszłym wieku, przekłada się na obecny w niej spokój, dystans i umiejętność patrzenia na własne doświadczenia bez zbędnych emocjonalnych uniesień. To nie jest literatura, która próbuje imponować — raczej taka, która skłania do zatrzymania się i refleksji.
Poznajemy historię dzieciństwa na wsi, późniejszej tułaczki i prób zrozumienia własnych losów. Nie jest to jednak klasyczna opowieść biograficzna — bardziej strumień wspomnień i przemyśleń, które układają się w spójną, choć nienachalną całość. Narracja płynie spokojnie, ale nie nuży — przeciwnie, wciąga swoją szczerością i konsekwencją.
To książka czysta i szlachetna w swoim przekazie — spokojna, momentami wręcz wyciszająca, ale jednocześnie pozostawiająca czytelnika z konkretnymi refleksjami. Nie epatuje formą ani fabułą, a mimo to — albo właśnie dlatego — robi bardzo duże wrażenie.
Zdecydowanie jedna z najlepszych pozycji, jakie miałem okazję poznać.
📖 21:16 · 19.04.2026 · 38/2026 · (A/P)